Dodaj ogłoszenie
Poradnik wędkarski - Liwiec - Rzeka, którą warto odwiedzić

 

Liwiec - Rzeka, którą warto odwiedzić

 

 dodany: 2013-04-11, godz. 23:30


       Wspomnienia po udanej przygodzie wędkarskiej pozostają bardzo długo. Śmie nawet twierdzić, że do końca życia pamięta się rybę, która sprawiła, że serce mocniej zabiło! Nie każdy wędkarz lubi łowić w wodzie po kolana gdzie widać praktycznie każdy ruch ryby. Na środku jasne dno a przy brzegu zatoczki w których aż tętni życie. Liwiec to jedna z najbardziej dzikich rzek w Polsce. Zaliczana jest także do najczystszych dopływów Bugu. Dzikie miejsca i zróżnicowane dno z licznymi niedostępnymi zakamarkami to świetne miejsce na odpoczynek z kijem w wodzie.

Miejsce w którym wędkowałem (pod brzózkami)

 Miejsce w którym wędkowałem (pod brzózkami)

 

Jak co roku czekam tylko na wiosnę. Ponieważ nie jestem zwolennikiem wędkowania na lodzie z utęsknieniem wypatruje poprawy pogody i skoku temperatur. W tym roku poczekać muszę na pewno dłużej, dlatego wspomnienia z zeszłego roku wracają coraz częściej. 

 

 

     Był wrzesień 2012. Prawie jak co weekend wybrałem się na ryby. Tym razem na swoją działkę w miejscowości Starowola. Piękna pogoda i brak wiatru czego nie trawie na rybach. Zachęcało do posiedzenia na brzegu rzeki. Czas zacząć przygotowania do połowu ulubionej ryby w tej rzecze. Odpowiednia zanęta, gotowana kukurydza, płatki owsiane i zapach waniliowy. Dwa feederki o wysokości 3.30m. i wyrzucie do 80 gram. Delikatna żyłka 0.16 i przypon 0.14 z haczykiem numer 14.

 

Dochodzi godzina 20:00. Dziś już zdecydowanie za późno na wędkowanie, więc wyprawę odkładam na ranek. Wszystko poszło zgodnie z planem. Wstałem o godzinie 4:00. Poranna kawka i mogę już ruszyć nad Liwiec. Wybrałem wysoką burtę z której doskonale było widać nie wielkie rybki. Woda po kolana pozwalała mi obserwować niemal każdą pojawiającą się rybę, a dzwonki na wędce były by niepotrzebnym dodatkiem. Kilka kulek zanęty i biały robak na wędkach. Co jakiś czas Płoć, Jelec czy Ukleja. Wszystko było idealnie. Pogoda mnie rozpieszczała, zachęcając do długiego wędkowania.

 

Nagle w całe zamieszanie małych rybek podpływają dwie większe sztuki. Bardzo płochliwe i nie ufne z daleka omijają moje przynęty. Przy każdym podniesieniu głowy ryby od razu uciekały. To Klenie, jeden koło 35cm drugi ponad 45cm naturalnie na oko. Ryby były bardzo ostrożne każdy moment nawet poruszenia przynęty powodował, że ryby w popłochu opuszczały moje miejsce. Postanowiłem zastosować innej sztuczki. W zestawie zamontowałem przypon o blisko metrowym przyponie i grubości żyłki 0.10. Znowu podpłynęły obydwie ryby.Wychylając głowę zza burty wszystkie ryby uciekały w popłochu. Schowałem się więc za wzniesieniem i czekałem leżąc aż szczytówka się ugnie. Kolejne branie i kolejna porażka. Mała płoć na wędce to nie to na co czekam. Założyłem więcej robaków i jedno ziarno kukurydzy. Czekam, oczekuję. Nagle kolejne branie. Wędka ugina się bardzo mocno. Wstaje na burtę i widzę jak jeden z Kleni aż wyskakuje z wody. Od razu zeskoczyłem z burty i wszedłem do płytkiej wody. Serce bije mocno, ale ryba w końcu znalazła się na brzegu!

 kleń 47 cm


Większa ryba już złapana. Kleń 47cm jest ale cały czas myślałem nad tą kolejną rybą. Czekałem kilka minut i znowu uderzenie. Podpłynęła kolejna ryba z dwóch, które obserwowałem. Znowu skok na dół i ryba w ręku! Po tych dwóch braniach zostały już tylko małe ryby.

 

Małe rybki


Słońce zaczęło ogrzewać mnie coraz mocniej. Czas zabrać wędki i spełnionym wrócić na działkę gdzie czekało już pyszne śniadanie...

 

 



Kruk Michał




Reklama
Forum Wędkarskie