Dodaj ogłoszenie
Poradnik wędkarski - Na żywca z gruntu


Na żywca z gruntu


 dodany: 2013-10-27, godz. 15:45


       Metoda żywcowa jest niezwykle skuteczna, a przez to i popularna. Jej najczęściej stosowaną odmianą jest żywa rybka zawieszona na zestawie spławikowym. Nie często do połowu na żywą rybkę wykorzystuje się zestaw gruntowy. Jeżeli jednak już się ktoś na to zdecyduje to głównie z nastawieniem na połów suma, czy sandacza. Metoda ta ma jednak spory potencjał i może byś równie skutecznie wykorzystywana do połowu szczupaków i okoni.

 

Ze względu na sposób żerowania podzielę powyższe drapieżniki na dwie grupy. W pierwszej z nich znajdą się te, które, co do zasady,  większą część czasu spędzają, w kryjówce, czatując na zdobycz. W tej grupie znajdzie się szczupak i sum, który znaczną część dnia spędza w kryjówce i wypływa z niej dopiero wieczorem. W drugiej grupie znajdą się ryby, które nie zajmują typowych kryjówek, a raczej patrolują określony teren tak jak sandacz, czy okoń (okonie czasami też zajmują kryjówki). Opisywana metoda odnosi najlepsze rezultaty w połowach ryb z pierwszej grupy. Za pomocą zestawu gruntowego możemy bowiem precyzyjnie umieścić i utrzymać naszą przynętę w pobliżu kryjówki ryby. Może to być pień zwalonego drzewa, oczko w roślinności wodnej, rynna w rzece itd. Dzięki ciężarkowi przynęta będzie poruszała się tylko w określonym obszarze bez ryzyka wplątania w zawady, czy wypłynięcia żywca poza kryjówkę drapieżnika. Metoda ta pozwala zatem  dokładnie spenetrować potencjalne  miejsce czatowania drapieżnika. Wystarczy wypatrzeć kilka ciekawych miejsc i zarzucić w nie zestaw na 15 – 30 minut. Dzięki temu w kilka godzin możemy obłowić nawet kilkanaście miejscówek. Jeżeli nawet w którejś nie ma brań to nie trzeba przekreślać takiego miejsca. Na przykład szczupaki co jakiś czas zmieniają swoją kryjówkę i może się okazać że przebywają w którejś tylko o określonych godzinach, czy co określony dzień. Jeżeli chodzi o połów ryb z drugiej grupy to sprawa wygląda nieco inaczej. W tym przypadku nie będziemy znajdywali kryjówek ryb, a raczej interesujące fragmenty dna gdzie żerują sandacze, czy okonie. Będą to podwodne górki, stoki, kamieniste blaty, karcze itd. Takie miejsca można zlokalizować za pomocą wędki z markerem. Kiedy zlokalizujemy już obszar o ciekawym charakterze dna, zarzucamy nasz zestaw na jego skraj najdalej od nas oddalony na wprost i w lewo. Następnie co kilka – kilkanaście minut przesuwamy  zestaw o metr, czy dwa w naszą stronę. Kiedy zestaw będzie na tyle blisko, że wyjdzie poza interesujący nas obszar, zwijamy zestaw i zarzucamy znów na jego skraj, tym razem jednak nieco w lewo. Łowimy zatem od najdalszego punktu obszaru do najbliższego i od prawego krańca do lewego (czyli de facto tak jak byśmy spinningowali wachlarzem).

 

           

Żeby maksymalnie wykorzystać zalety żywej rybki na zestawie gruntowym warto pamiętać o tym jak zachowują się poszczególne gatunki. Przykładowo, jeżeli na przynętę użyjemy uklei, czy wzdręgi, będzie ona starała się wypłynąć ku powierzchni. Przyda się to wędkując wśród rośli ponieważ nie będziemy musieli obawiać się, że żywiec się w nich ukryje. Nie zawsze jednak tak prezentująca się zdobycz będzie atrakcyjna. Czasem lepiej zastosować płoć, która penetruje warstwę przydenną, czy kiełbia lub jazgarza, które trzymają się dna i bardziej odpowiadają takim drapieżnikom jak okoń, czy sandacz.

 

           

Innym plusem zastosowania opisywanej metody jest też to, że unikamy ściąganiu zestawu do brzegu przez wiatr.

           

Jeżeli chodzi o zestaw to nie różni się on zbytnio od typowo stosowanego do połowu białej ryby. Różnica będzie się sprowadzała do tego, że na końcu zestawu najczęściej będziemy stosowali przypon odporny na zęby szczupaka.




 

Odległość od oliwki do kotwiczki/haczyka powinna wynosić od 30 do 100 cm. Im jest ona większa tym większy teren będzie penetrował nasz żywiec, ale jednocześnie tym trudniej będzie zarzuć nasz zestaw. Żeby poprawić jego stabilność w locie warto przywiązać oczko oliwki do krętlika za pomocą nici rozpuszczalnej. Istotną sprawą w połowie z wykorzystaniem opisywanej metody jest odpowiednie ustawienie bombki. Powinna ona zwisać dosyć nisko pod naszą wędka – 45 cm – 50 cm, a czasem nawet mniej. Warto też wykorzystać kołowrotek z wolnym biegiem szpuli, dzięki czemu ograniczymy opór zestawu w sytuacji, gdy ryba dociągnie bombkę pod kij, ale będziemy przekonani, że jeszcze nie połknęła przynęty, a jedynie „bawi się nią”.



Rafał Pokusiński



Reklama
Forum Wędkarskie